Wojciech Zamysłowski

Wojciech Zamysłowski

Wojciech Zamysłowski – warszawski poeta, muzyk, dramaturg, eseista kwartalnika „eleWator”, absolwent wydziału polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Publikował między innymi w „Przekroju”, „Polu”, „Tlenie Literackim”, „Przydrożach”, „Interze” czy „Notatniku Literackim”.

AURY PIENIŃSKIE to jego drugi tom poetycki. Jako dramaturg debiutował w roku 2020, w warszawskim teatrze „Oratorium”, autorską i współreżyserowaną sztuką Korba. Aktualnie pracuje nad powieścią i kolejnym spektaklem, oraz zajmuje się krytyką literacką.

Cena detal. 33 zł + koszty wysyłki

Aury to próba uważnego bycia w czasie, który jest przeładowany słowami, obrazami i opiniami. Zamiast syntez proponuje fragmenty, zamiast deklaracji – ślady, zamiast odpowiedzi – gotowość do patrzenia. W tym sensie bliska jest haiku, ale idzie własną drogą: ku notatce metafizycznej, ku zapiskowi istnienia. To poezja, która nie chce panować nad znaczeniem. Chce być obecna. I sprawdzić, czy to wystarczy.
Agnieszka Herman

Aury pienińskie to cudowny i pełen odśrodkowej pogody (tak, odśrodkowej pogody) gest kapitulacji: naraz i równocześnie względem wszystkiego – z tego Zamysłowski czerpie osobliwą, masochistyczną i optymistyczną moc człowieka, który zwątpił we wszystko – i może nawet w to, w co ja jeszcze wierzę: że tekst jest partyturą przekazywaną z rąk do rąk, auratyczny gatunek Zamysłowskiego staje się bez otwierania warg i zamiast partytury uwielbia mieścić się w rękach jak chińskie ciastko z niespodzianką – jest ironicznym komentarzem nie tylko do partytury jednak, lecz także – do haiku, jako formy, stałej oraz niezmiennej, żelaznego lakonizmu, który należałoby obchodzić: jak sacrum.
A właśnie nie, Zamysłowski powiada i przebija stawkę haiku podwójnym, jakim jest aura – jest w tym coś lirycznego, sowizdrzalskiego, awanturniczego, śpiewnego, melicznego, nawiązuje tak do Safony, jak i jazzu, tak do Norwida, jak i do lingwistów avant la lettre w rodzaju Juliana Przybosia czy Jana Śpiewaka. Przyjemna prowokacja, wybitna propozycja, która nawet w radości, którą oferuje, kpi z klasycznego pojęcia jouissance, które do niej chciałoby się – przymierzyć. Kpi z wszystkich krawców chcących zdjąć z niej miary, aura – pienińska „złośnica”, której – mówiąc Shakespeare’em – nie daje się „poskromić”…
Karol Samsel

 

nie tak prędko, Horacy

 

najwspanialszej z istot,
mojej Darii

 

I

stała na tle pól –
piękna, jedyna, moja.
spojrzałem na nią.

II

zrozumiałem, że
powinienem zbudować
nie pomnik, a dom.

Issa Books
W skrócie

Ta strona korzysta z plików cookie, abyśmy mogli zapewnić najlepszą możliwą obsługę. Informacje o plikach cookie są przechowywane w przeglądarce i wykonują takie funkcje, jak rozpoznawanie użytkownika po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są najbardziej interesujące i przydatne.